Warsztaty fabularne prawie na finiszu. Rozmowa z Grzegorzem Packiem

Za nami trzeci etap podsumowujący i kończący warsztaty scenariuszowe filmów fabularnych Akademii Filmowej NNW. Przez dwa dni w siedzibie FINA, w czasie spotkań jeden na jeden, opiekunowie poszczególnych z dziewięciu projektów omawiali je z ich autorami. Trzeciego dnia podczas spotkania online, pomysły były prezentowane wszystkim uczestnikom warsztatów, tutorom i koordynatorom. O tym co się działo podczas ostatniej warsztatowej sesji, rozmawiamy z głównym koordynatorem Akademii, reżyserem, scenarzystą i producentem filmowym Grzegorzem Packiem.

Gdybyśmy zajrzeli za drzwi warsztatowych spotkań jeden na jeden, to co byśmy zobaczyli? Co się tam dzieje?

To zależy od tego, na jakim etapie pracy z tekstem jest uczestnik warsztatów, bo każdy z nich przyszedł do nas w innej fazie rozwoju scenariusza. Niektórzy autorzy scenariuszy musieli zacząć pracę od początku, zostawiając główna ideę i niektórych bohaterów. Inni mieli tylko drobne poprawki lub zadanie dopracowania bohatera. Warsztaty są długim procesem, pracą z doświadczonymi twórcami, którzy potrafią z boku przyjrzeć się scenariuszowi czy projektowi i ocenić, co w nim działa a co nie. Co jest dobre dla scenariusza a który wątek czy rozwiązanie dramaturgiczne nie.

Po tych dwóch dniach warsztatów indywidualnych przyszedł trzeciego dnia czas na podsumowanie całego projektu.

Tak, miało się odbyć spotkanie stacjonarne w FINA całą grupą. Natomiast ze względu na rosnącą liczbę zachorowań na Covid 19 zdecydowaliśmy zrobić to spotkanie online. To było ponowne, publiczne prezentowanie pomysłów. Autorzy zrobili więc jeszcze raz to samo co na samym początku naszych warsztatów. Z tym, że prezentowali projekty zmienione, przepracowane i z jasno określonym planem na dokończenie pracy.

Co jest mocnym punktem tych scenariuszy i warsztatów? 

Nasze warsztaty skupiają się na filmach historycznych, ale warto podkreślić, że mamy szeroką gamę tematyczną projektów. Od walki wolnościowej, szeroko pojętej, czy walki z reżimem komunistycznym z końca II wojny i z początku PRL, po projekty z początków zeszłego wieku. Jest np. projekt o jednej z, można powiedzieć, pierwszych feministek, kobiecie niezależnej, Lucynie Ćwierczakiewiczowej. Gdzieś w środku film o naszym bardzie narodowym czasów Solidarności, Kaczmarskim. A na końcu melodramat opowiadający o polsko-perskiej miłości, w dwóch planach czasowych, drugiej wojny światowej i współcześnie.

Reasumując, gdyby wszystkie dziewięć filmów, powstałych na podstawię scenariuszy z tych warsztatów, pojawiło się jednocześnie w kinach, to byłoby różnorodnie i nie nudno?

Tak, bo mamy komedie, melodramat, filmy epickie i psychologiczne. Wspólnym mianownikiem jest to, że opowiadają o szeroko pojętej historii.

Po tym II etapie warsztatów powoli zbliżamy się do finału Akademii.

Tak. Scenarzyści mają teraz trzy tygodnie czasu na przedstawienie nam ostatecznej wersji, raczej treatmentu, ale niektórzy może zdążą dopiąć scenariusz. Chcemy, spotkać się w grudniu z uczestnikami i nagrodzić najlepszy projekt.  Nagrodą będzie czytanie adaptacji scenariusza przez aktorów, na którym obecni będą zaproszeni producenci. Mamy nadzieję, że pandemia nie pokrzyżuje nam tych planów.

Jak myślisz, kiedy będziemy mogli zobaczyć w kinach filmy na podstawie tych scenariuszy?

Ten scenariusz czy treatment, który powstaje w czasie naszych warsztatów, nie jest jeszcze gotowy. Nie można już na jego podstawie nakręcić filmu. Scenariusze filmowe mają wiele wersji/draftów. Powiedzmy, że uczestnicy naszych warsztatów wychodzą z drugą wersją scenariusza. Przed nimi jeszcze wiele pracy i wersji … Jednak po tych warsztatach, i to jest ich celem, autorzy są gotowi do bardzo ważnego kroku. Mianowicie do tego, żeby zaprezentować wypracowane z nami scenariusze producentom i reżyserom. Wówczas to oni zaczynają działać, czyli przede wszystkim szukać pieniędzy na ich realizację ale również pracować nad kolejnymi wersjami scenariusza.

Czyli dopiero za jakieś dwa, trzy lata jest szansa zobaczenia tych filmów w kinach.

Za dwa lata…mogłyby się pojawić, ale to byłby cud. I to taki z tych wielkich. Myślę, że minimum za trzy lata. Powiedzmy, że mamy świetny scenariusz dzisiaj. Doliczamy rok szukania pieniędzy, rok przygotowania i rok produkcji filmu.

Z tego co mówisz wynika, że żeby być scenarzystą trzeba być bardzo cierpliwym.

Dotyczy to scenarzystów i reżyserów. Trzeba być długodystansowcem. I mieć dużo czasu, pieniędzy i cierpliwości na codzienne, kilkugodzinne, żmudne pisanie.