Panel: Warto być niepokornym

Prowadzący: Jacek Karnowski, redaktor naczelny „Tygodnika Sieci”

Uczestnicy: dr István Kovács, historyk (Węgry), dr Anca-Maria Cernea (Rumunia), dr Pavel Žáček, poseł ODS (Czechy)

Prowadzący rozpoczął dyskusję od stwierdzenia, że często mówi się, co by było, gdyby to w Polsce w czasie komunizmu zaczęto burzyć kościoły, tak jak miało to miejsce w Rumunii. Zapewne poderwałoby to cały naród do buntu. Tymczasem w Rumunii pierwszy bunt miał miejsce w 1987 roku. Z drugiej strony mało w Polsce wiemy o tym, jak brutalny był komunizm w tym państwie. O przybliżenie realiów red. Karnowski poprosił na początek dr Ancę-Marię Cernea.

/W trakcie trwania dyskusji, artysta Rafał Zawistowski tworzył obraz do poruszanych tematów – prezentując malarstwo wielkoformatowe./

Dr Anca-Maria Cernea: „Okres II wojny światowej nie był dla nas tak ciężki, jak dla Polaków, ale później zaczęła się bardzo brutalna represja. Na początku okupacji stawialiśmy masowy opór. Tworzyliśmy struktury podziemne. Zorganizowane grupy zbrojne walczyły w górach aż do lat 60. Dopiero w 1968 roku aresztowano ostatniego rumuńskiego Wyklętego. A musicie państwo wiedzieć, że w Rumunii mamy wiele gór i każda z nich kryła jakąś grupę. One nie zawsze ze sobą współpracowały, ale partyzantka istniała. Nasi Wyklęci mieli też wsparcie w miejscowej ludności. Represje były jednak ogromne. Żeby je zobrazować podam dane – po II wojnie światowej było nas 16 mln, z czego 2 mln – według oficjalnego raportu – aresztowano, represjonowano lub zamordowano. Liczba poległych i zmarłych jest szacowana na 200 tys. osób. Ale są to tylko udokumentowane mordy. W Polsce dla porównania, raporty mówią o 50 tys. ofiar. Mój ojciec spędził w więzieniu 17 lat! Nie mógł kontaktować się z rodziną. Był wtedy zaręczony z moją mamą. Ona czekała na niego cały ten czas, mimo, że dochodziły do niej wieści, że tata już nie żyje. Pytacie państwo czy warto być niezłomnym. Mój tata powiedział, że jemu w więzieniu było łatwiej niż mojej mamie w domu. W więzieniu komuniści wiedzieli kim jest i po latach stawiania im nieugiętego oporu, nie oczekiwali od taty kompromisu – mógł zachowywać się tak, jakby był wolny. W zapiskach władz z tego okresu jest adnotacja, że ojciec był wyjątkowo hardy – nie dał się przekonać co do słuszności ustroju. Był twardy i nie złamał się, chociaż po wyjściu z więzienia nie było mu łatwo. Nasz świat był już inny – pozornie normalny. Wszyscy chodzili do pracy, nikt nie pamiętał, co się stało – nikt nie doceniał poświęcenia i cierpienia taty. Myślę, że musiało to być dla niego trudne do zniesienia. Poza tym u nas było inaczej niż w Polsce – po latach 60. nie było możliwości by powstała systemowa opozycja, nie budowaliśmy struktur oporu. Tylko indywidualnie można było coś robić. Nie mieliśmy też prasy podziemnej. Za to słuchaliśmy Radia Wolna Europa. Było dla nas na tyle ważne, że stanowiliśmy 60 proc. słuchaczy. Słuchał nawet nasz urząd bezpieczeństwa. Dzięki tym audycjom rodziła się w nas nadzieja, że w Polsce zadzieje się coś dobrego.
W Rumunii mamy też nadal problem z polityką historyczną i tego też musimy się od was nauczyć. Toczy się bowiem spór pomiędzy polityką historyczną rosyjską i niemiecką, które mają jeden punkt wspólny – pedagogikę wstydu. I jedna i druga strona ma interes w tym, żeby nam wmówić, że nie jesteśmy nic warci, że lepiej było być posłusznym i zdyscyplinowanym.”

Dr Pavel Žáček: „Moim zdaniem fundamentalną kwestią jest pojęcie bycia obywatelem, bo jest to wartość niszczona przez reżimy totalitarne. W ‘89 wydawało nam się, że wystarczy przywrócić wolność, odbudować instytucje, a nie doceniliśmy potrzeby odbudowy poczucia obywatelskości. Chodzi nie tylko o dokończenie transformacji w sensie oficjalnym, a o zmianę sposobu myślenia – byliśmy zbyt wielkoduszni wobec tych, co tworzyli komunizm. Widoczne jest to w naszym parlamencie – od 1989 roku mamy w nim cały czas partię komunistyczną – nie taką jak wasze SLD, ale naprawdę komunistyczną. Pomimo, że ma najsłabsze sondaże od 1921 roku, to paradoksalnie ma największe wpływy. Dzięki cichemu wsparciu władzy jej przedstawiciele zajmują ważne stanowiska i są w stanie wpływać na społeczeństwo, na młodych ludzi – ich celem jest wymazanie pamięci o historii. Dlatego dziękuję za zaproszenie na Festiwal NNW, gdyż dzięki temu możemy uczyć się z waszych doświadczeń.”