Ojciec kazał wszystkich kochać i wszystkim służyć

Na XIII Festiwalu Filmowym NNW, Zofia Pilecka-Optułowicz odebrała Sygnet Niepodległości, przyznany pośmiertnie jej wielkiemu ojcu, rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu. „Ojciec jest godzien tego wyróżnienia, kochał Polskę fanatycznie, dla Polski żył i zginął, nigdy się nie skarżył na dolę, która mu przypadła. Modlił się.  Z wielką godnością złożył dar życia dla Ojczyzny. Kochał też młodzież, liczył na następne pokolenia, chciał żeby Polska była ukochana. Teraz jest mnóstwo szkół im. Witolda Pileckiego i przybywają kolejne. Jestem szczęśliwa, że miałam takiego tatę” – powiedziała pani Zofia po odebraniu nagrody.

W czasie Festiwalu pani Zosia spotkała się z publicznością podczas promocji książki „ROTMISTRZ” Jarosława Wróblewskiego. Podczas spotkania podkreślano, że Witold Pilecki to postać wyjątkowa, postać, która powinna być wzorem do naśladowania dla działaczy samorządowych, społeczników, polityków. Mówiono, że rotmistrz wskazał wszystkim drogę:  „Kochaj Polskę, Polsce służ”. W ten sposób pozostawił nam wszystkim wyjątkowy testament.

Autor książki opowiadał, że pracuje w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL na ul. Rakowieckiej w Warszawie. „Mój pokój to dawna cela, ma zakratowane okno. To miejsce gdzie jest odium cierpienia, śmierci, katownia. Cela Pileckiego to jednak miejsce hołdu i pamięci. Nasiąkałem tą jego historią” – mówił i dodał – “Nie ma gradacji bohaterów, ale rotmistrz to ten, którego wszyscy kochają. Ta książka to mój hołd dla tego człowieka”.

Pilecki, jak opowiadał Wróblewski, był więźniem ale był też jednocześnie żołnierzem. „W kinach jest teraz film <Mistrz> o Tadeuszu Teddym Pietrzykowskim, bokserze który masakrował niemców w Oświęcimiu. Jak pisałem tę książkę znalazłem jego wspomnienia, w których napisał, że był w obozie adiutantem Witolda Pileckiego. Miał obozowy numer rotmistrza wyskrobany na ścianie swojego mieszkania. Był podkomendnym Pileckiego do końca życia. My jesteśmy żołnierzami Pileckiego i zachęcam, żebyście i wy też byli. I zapewniam, że on się odwdzięcza. Czymś. Wierzę w to, że jest z nami, pomaga nam, jest patronem jedności ponadpolitycznej, fenomenem na nasze czasy” – mówił autor książki „Rotmistrz”.

Z kolei córka rotmistrza Zofia Pilecka opowiadała o tym jak tata ją wychował. Zdążył jej wiele przekazać, choć ostatni raz widziała się z tatą jak miała 13 lat. „Wpajano we mnie dzielność. To było przygotowanie do wszystkich sytuacji życiowych” – mówiła pani Zosia – „Kończąc dzień składam raport ojcu, z tego dnia który minął, co zrobiłam dobrze a co zrobiłam żle. Tych złych rzeczy jest więcej. Bo ojciec kazał wszystkich kochać i wszystkim służyć. Ale to jest trudne w życiu dorosłego człowieka. Co to znaczy kochać? To nie robić nikomu krzywdy. A co to znaczy służyć? Widząc jego złe postępowanie, rozmawiać z tym kimś o tym. Zastanów się co robisz, zawróć ze złej drogi i idź na drogę dobra. I to jest właśnie to służenie i kochanie”.

Powiedziała, że żal straty ojca to jest rzecz wielka. Ale ona nie odczuwa tego tak bardzo boleśnie, bo ten kontakt jest cały czas. „Życzę młodzieży, żeby potrafiła wszystko kochać i wszystkim służyć” – powiedziała.

W czasie spotkania przypomniano, że hasło Witolda Pilcekiego jest wykute na jego pomniku w Grudziądzu: „Kochaj wszystkich, wszystkim służ”. Mówiono także o żmudnych poszukiwaniach szczątków Pileckiego. „Mamy nadzieję na odnalezienie szczątków, obiecałem to Zosi i w końcu się tego doczekamy. Z Łączki wydobyliśmy wszystko co tam było. On tam gdzieś musi być” – mówił Wróblewski.

Zofia Pilecka-Optułowicz to przyjaciółka Festiwalu NNW. Kilka lat temu uhonorowana została nagrodą Źródło, za inspirowanie twórców filmowych do podejmowania tematyki historycznej. Pani Zofia przez całe życie przypominająca działalność i postawę swojego ojca Witolda Pileckiego stała się owym „źródłem” dla wielu przedsięwzięć artystycznych.

„Rotmistrz” Jarosława Wróblewskiego to biografia Witolda Pileckiego, walecznego kawalerzysty, kochającego męża i ojca, pracowitego ziemianina budującego lokalną społeczność, urodzonego konspiratora i ochotnika do KL Auschwitz, który niejednokrotnie ocierał się o śmierć, aby wykonać powierzoną mu misję. To również żołnierz Powstania Warszawskiego i więzień komunistycznej katowni na Rakowieckiej. Rysownik, malarz i poeta. Książka ukazuje nie tylko jego niezwykłe życie, ale również losy jego przodków. Dzięki niej wchodzimy w klimat dawnych lat, w świat, który ocalał w rodzinnych wspomnieniach, fotografiach, dokumentach, obrazach czy listach.