Muzea orężem polityki historycznej

Panel z udziałem wiceministra Jarosława Sellina (MKiDN), dr Karola Nawrockiego dyrektora Muzeum II Wojny Światowej, Jacka Pawłowicza dyrektora Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. Rozmowę rozpoczął prowadzący panel redaktor naczelny tygodnika Sieci Jacek Karnowski, który przypomniał słowa ministra Piotra Glińskiego o odbudowaniu „architektury pamięci”. W sferze muzealnej to wielki wysiłek, stworzenia sieci muzeów, których nie było lub istniały w zalążku.

Jarosław Sellin powiedział, że polityka historyczna to jest coś, co buduje kapitał moralny państwa i narodu. „Nie da się efektywnie opowiadać o historii w kraju, a szczególnie zagranicą, jeśli nie ma nie ma sieci państwowych instytucji” – mówił.

Przypomniał, że przed rokiem 2015 było tylko IPN, Muzeum Powstania Warszawskiego i Muzeum Polin. To ostatnie muzeum ma zresztą według ministra bardzo dobrą i ciekawą wystawę stałą. W początkowej fazie tworzenia były np. Muzeum Historii Polski, Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce czy Muzeum Jana Pawła II. Rząd zdecydował więc, że trzeba przyspieszyć te działania.
Powstają Muzeum Ziem Wschodnich w Lublinie, Muzeum Piaśnickie, Muzeum Westerplatte – ta sieć będzie wkrótce wypełniona, co pomoże w efektywnej polityce historycznej.

Jacek Pawłowicz opowiedział jak specyficzne jest muzeum, któremu szefuje. „Nasza ekspozycja to 7500 tys. m2. W najstarszym pawilonie byli więzieni żołnierze niezłomni, wykonano 350 egzekucji, ok. 3 tys. osób zamęczono w śledztwie. To miejsce nieprawdopodobne, musimy wyważyć opowieść, żeby nie było za mocnego skrętu w stronę terroru, przypomnę tylko, że doliczyliśmy się 48 rodzajów tortur opisanych, mamy wspomnienia przetrzymywanych, to są wstrząsające opowieści. W karcerze szczury kładły się więźniom na stopach, aby ogrzać im nogi.
Mamy też Pawilon III, gdzie siedziała cala opozycja solidarnościowa, ale i zwykli ludzie, którzy protestowali na ulicach. Wszyscy trafiali na Rakowiecką”. Dyr. Pawłowicz dodał, że zamierzają w jednym pawilonie pokazać katów i morderców, historię UB.

Karol Nawrocki, pytany o niespotykane trudności w Muzeum II Wojny Światowej i ostatnio na Westerplatte, przyznał, że ma nadzieję, iż najgorsze już za nim. Mówił m.in. o tym jak bardzo kształt wystawy głównej odbiegał od obiektywnych badań historycznych, pokazywano Jedwabne, a nie Polaków ratujących Żydów. „Polska ma głębokie tradycje polityki historycznej jeszcze XIX- wieczne. Na świecie muzea pozycjonują cierpienie narodów, ale i bohaterstwo. Poprzednia ekipa Muzeum II wojny Światowej zrobiła badania wśród Polaków, jakie trzy postacie chcieliby zobaczyć w Muzeum. Najwięcej głosów oddano na św. Maksymiliana Kolbe, Irenę Sendlerową i rtm. Pileckiego. Tymczasem Kolbego na wystawie nie było, Sendlerową schowano za wystającym murem, a Pilecki doczekał się zdjęcia legitymacyjnego, przy którym nikt się nie zatrzymywał. Oni wiedzieli o tym, co ludzie chcieli zobaczyć i specjalnie tego nie pokazali”.
„Muzeum realizowało niemiecką politykę historyczną, która mówi, że uwagę świata przekierować należy na cierpienia ludności cywilnej. Ta korekta była konieczna” – dodał Sellin.

Wszyscy zgodzili się co do tego, że początkiem klęski pedagogiki wstydu był rok 2004 i powstanie Muzeum Powstania Warszawskiego, teraz w 80-ą rocznicę wybuchu wojny Polska odniosła sukces w polityce historycznej. Doczekaliśmy się stwierdzenia w izraelskiej prasie, że 1 września Polska narzuciła swoją narrację światu. To wielki sukces.
„Ciągle mamy w Polsce trzy razy mniej muzeów niż przeciętna europejska. Ale jesteśmy na dobrej drodze do przełamania narracji w sprawie historii. Coś się powoli zmienia. Odblokowane zostały filmy historyczne, kryzys tej sfery kultury popularnej na szczęście minął” – na zakończenie powiedział minister Sellin.