Legiony – oni modlili się o wojnę

Na pokaz najnowszej polskiej super produkcji „Legiony” przyszły tłumy. O pracy nad filmem opowiadali producent i współscenarzysta Maciej Pawlicki oraz główny scenarzysta Tomasz Łysiak. Jak powiedzieli film zrodził się z miłości i żalu, miłości do Legionów i Piłsudskiego oraz żalu że na 100-ą rocznicę wyruszenie z Oleandrów nie było żadnej uroczystości, żednego upamiętnienia. Na szczęście teraz, dzięki temu filmowi do świadomości Polaków wróci Rokitna, Kościuchnówka, Kaszubski „Król”.

„W iluś wersjach scenariuszy przechodziliśmy przez szerokie spektrum historii i coraz bardziej dochodziliśmy do wniosku, że chcemy opowiedzieć o tym, kim byli ci chłopcy, jakiego mieli ducha, o co walczyli” – powiedział Tomasz Łysiak.

„Zdjęcia, które wybraliśmy na zakończenie są bardzo ważne, one pokazują, że Legioniści byli tacy sami jak my. Ta dziewczyna z grzywką to sanitariuszka Ola – również postać autentyczna. „Legiony” oddają też hołd kobietom polskim, których tysiące zaangażowało się w walkę o odzyskanie niepodległości. Szkolili się od lat, modlili się o wojnę powszechną za wolność ludów. Modlili się przecież o coś strasznego, ale wiedzieli, że tylko tak mogą odzyskać Ojczyznę” – dodał Pawlicki.

Twórcy wskazali też, że główny bohater – Józek, który nie chce za nic walczyć, ani do niczego nie przynależeć – został skonstruowany tak, żeby trafić do wszystkich tych ludzi, którzy nie mają w sobie patriotycznego ducha. „Takich Józków są w Polsce miliony, to jest kluczowe żeby ich pozyskać dla kraju” – mówili. „To jest właśnie według nas nowoczesny patriotyzm, legioniści nie robili tego z obowiązku, oni walczyli po to, aby wygrać, chcieli wygonić intruza z polskiego domu”.